Błąd w sztuce lekarskiej- artroskopia barku

Tu opisane jest czemu ma służyć forum, jak i zasady udzielania porad przez profesjonalistów

Moderator: KancelariaBFP

A.K.
Posty: 2
Rejestracja: 24 lip 2014, o 19:12

Błąd w sztuce lekarskiej- artroskopia barku

Post autor: A.K. » 24 lip 2014, o 20:23

Witam serdecznie

Mam 23 lata i od ponad dwóch lat borykam się z barkiem. Nakreślę swoja historię.
W lutym 2012 r. zostałam potrącona przez samochód. Przez kilka miesięcy chodziłam z uszkodzonym barkiem. W końcu po 7 miesiącach od wypadku znalazł się lekarz, który podjął się mego leczenia. I od tamtej pory zaczęła się moja batalia o zdrowie. Pierwszą operacje przeszłam w listopadzie 2012 r. lekarz stwierdził podczas niej że był uszkodzony stożek rotatorów oraz m. nadgrzebieniowy. Czyli to była operacja: Naprawa górnego obrąbka stawowego typu SLAP. Wstawiono mi jedną kotwicę. Nosiłam przez ponad miesiąc desault. Lekarz zapewnił mnie że po operacji wszystko będzie ok. Uwierzyłam mu. Jednak po ok 2-3 dniach od operacji zaczęło się coś dziać z barkiem. Czułam jakby luz w nim i przeskakiwanie. Na wizycie u ortopedy powiedziałam mu o tym, on stwierdził że tak być powinno być i kazał rehabilitować rękę. Po zdjęciu ortezy ćwiczyłam sumiennie z fizjoterapeutą. Jednak bark nie chciał się goić, coraz bardziej bolał i puchł. Mówiłam o tym lekarzowi przy każdej wizycie. Otrzymałam 4 blokady w staw ale na nic one się nie zdały.
Po ok 4,5 miesiąca od pierwszej operacji lekarz zaordynował druga artroskopię stwierdzając że biceps jest uszkodzony. Zgodziłam się na nią bez wahania skoro miała mi pomóc. W kwietniu 2013 r. przeszłam drugą artroskopię polegającą na tenodezie głowy długiej mięśnia dwugłowego bicepsa, wkręcono kolejną śrubę. I znów chodziłam w szynie ok 1,5 miesiąca , dalej rehabilitacja. I znów nie było wszystko ok. Ręka jeszcze gorzej funkcjonowała niż poprzednio. Z większym problemem nią ruszałam i bardziej bolała. Na wizytach kontrolnych ortopeda mówił że to jest normalne i tak być powinno spławiał mnie po prostu. Po kolejnych miesiącach udręki i rehabilitacji na kolejnej z rzędu wizycie lekarz zapowiedział że na pewno owa kotwica się obluzowała i trzeba ją usunąć. Uważał że to ja sama sobie ją wyrwałam. Była bardzo zdziwiona tą wieścią gdyż stosowałam się do zaleceń lekarza.
Skoro lekarz tak mówi to musi miec rację stwierdziłam i zgodziłam się na trzeci zabieg. I to był mój największy błąd!
Trzeci zabieg odbył się we wrześniu 2013 r. Lekarz usunął mi śrubę która rzekomo się obluzowała i wyrwał mi tę kotwicę, która siedziała od ponad roku w barku i nie dawała żadnych objawów.(zaznaczam że nie zgodziłam się na usunięcie tej drugiej śruby ) Na druga dobę zostałam wypisana a właściwie wyrzucona ze szpitala. Mimo zaleceń anestezjologa o obserwacji mnie przez 2 doby lekarz rano następnego dnia mnie wypisał, stwierdzając że już na 100% będzie wszystko w porządku i mam nie wymyślać.
Ale nie było... ręka cały czas bolała i było "na maxa" źle.
Przy zdjęciu szwów ortopeda powiedział mi że niby śruba była obluzowana i ja wyciągnął i że przy okazji wyciągnął tę drugą śrubę która była idealnie zagojona. Jak zapytałam po co tę drugą ruszał to ortopeda stwierdził że "dla pewności" ja wyciągnął.
I kolejna rehabilitacja, męczarnie. Z ręką było coraz gorzej, lekarz spławiał mnie twierdząc że tu nic nie ma i skierował mnie do neurochirurga bo to wina kręgosłupa a nie barku, próbował mi to w mówić.
Uwierzyłam lekarzowi i poszłam do neurochirurga ale ten stwierdził że kręgosłup jest czysty i nie ma się do czego przyczepić i mam dalej diagnozować bark bo na pewno został źle zoperowany, otrzymałam stosowne zaświadczenie i poszłam z powrotem do ortopedy. Kiedy na wizycie u niego powiedziałam i dałam zaświadczenie od neurochirurga ortopeda zezłościł się, obstawił mnie mówiąc że tu nic się nie dzieje jest wszystko dobrze i z barkiem jest ok a ja sobie to wymyśliłam i wyprosił z gabinetu mówiąc: "że więcej mnie leczyć nie będzie żebym robiła co sobie chce i mam więcej się nie pokazywać u niego". Byłam zszokowana jego zachowaniem. Zaznaczam że od trzeciej operacji lekarz ani razu mnie nie zbadał!
Badanie diagnostyczne byłam zmuszona robić prywatnie ponieważ ortopeda nie chciał mi wydać żadnego skierowania, a jeśli prosiłam o wypisanie dokumentów to stwierdził że on nie widzi podstaw do ich wydania i nie wydawał.
Badania wyszły źle nie można było ich opisać ponieważ jak stwierdził radiolog jest bardzo duży stan zapalny w stawie, obejmujący głowę kości ramiennej co utrudnia opis.
Od tego czasu tj. od stycznia 2014 r. poszukiwałam, lekarza który podjął by się leczenia. Byłam u 5 lekarzy ortopedów w Białymstoku ale od każdego słyszałam:"Tak jest coś nie tak ze stawem ale ja po tym Panu sprzątał nie będę" Zrozpaczona udałam się do konsultanta medycznego województwa mazowieckiego ale i on odmówił mi pomocy. Szukałam dalej w Warszawie oprócz konsultanta byłam jeszcze u 4 specjalistów, od wszystkich słyszałam to "my sprzątać nie będziemy po tym panu". Każdy proponował mi endoprotezę "bo po co się bawić i prawic to co zepsute, endoproteza to mniejszy problem z operacją.".

W końcu po długich poszukiwaniach trafiłam na specjalistę, który podejmie się leczenia. Daje małe szanse ale zawsze coś. Owy ortopeda stwierdził że kotwice były źle założone bo nie maja prawa się wysunąć a jeśli już to się ich nie wyjmuje tylko dokręca. Na koniec stwierdził że już 20 lat jest w zawodzie ale jeszcze nigdy nie widział żeby ktoś tak mocno spartaczył robotę i zostawił bez pomocy.Dowiedziałam się również że lekarz podczas wyrywania tych śrub uszkodził mi nerw pachowy. I do tej trzeciej operacji nie powinno było w ogóle dojść. Na dzień dzisiejszy czekam na czwartą operację, ortopeda nie gwarantuje jej powodzenia. Nie wie też czy na jednej się zakończy.
Cały czas rehabilituje się prywatnie bo lekarz rehabilitacji nie chciał mi wystawić zlecenia na zabiegi.
Rehabilitacja na dzień dzisiejszy ma tylko utrzymać to co jest tzn. ruch szczątkowy ręki.

Chciałabym się dowiedzieć co w takiej sytuacji mam zrobić i do kogo się udać w razie skargi na lekarza ortopedę i jakie dokumenty będą potrzebne.
Pragnę zaznaczyć że nie chciano mi udostępnić dokumentacji medycznej gdy o nią prosiłam.
Pozdrawiam A.

KancelariaBFP
Posty: 179
Rejestracja: 6 lut 2012, o 14:35

Re: Błąd w sztuce lekarskiej- artroskopia barku

Post autor: KancelariaBFP » 7 sie 2014, o 14:38

Szanowna Pani,

Prawo dostępu do dokumentacji medycznej jest ustawowym prawem pacjenta wynikającym z Ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta ? lekarz ma obowiązek wydać pacjentowi dokumentację medyczną na jego żądanie. Proponuję złożyć pisemny wniosek o dostęp do dokumentacji medycznej, wzór wniosku znajduje się na stronie: http://bf.com.pl/odszkodowania/proces-dochodzenia-odszkodowania-0 W przypadku problemów z uzyskaniem dokumentacji, można zwrócić się o pomoc do Rzecznika Praw Obywatelskich lub Rzecznika Praw Pacjenta.

Skargę na lekarza można złożyć do Dyrektora Szpitala, Okręgowego Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej (sąd lekarski nie przyznaje odszkodowań finansowych, może natomiast ukarać lekarza karą grzywny, nagany lub zakazać mu wykonywania zawodu) oraz do Konsultanta Wojewódzkiego określonej specjalizacji ? posiada on stosunkowo szerokie uprawnienia i może np. wydawać opinie o zgodności postępowania lekarzy z aktualnym stanem wiedzy. Postępowania te są jednak długotrwałe i rzadko kiedy przynoszą oczekiwane efekty.

Można rozważyć także skierowanie sprawy na drogę postępowania cywilnego, o ile będzie możliwe udowodnienie błędu lekarza, tzn. jeżeli z uzyskanej dokumentacji medycznej będzie wynikać, że podczas Pani leczenia doszło do błędów i zaniedbań, skutkujących rozstrojem lub pogorszeniem się stanu Pani zdrowia.

Pragnę także zauważyć, że może Pani zgłosić swoje roszczenia wynikające z wypadku (na drodze postępowania likwidacyjnego lub sądowego) do Ubezpieczyciela OC pojazdu, który Panią potrącił. Termin na dochodzenie roszczeń od Ubezpieczyciela wynosi 3 lata od momentu zdarzenia wywołującego szkodę, a więc roszczenie przedawni się w lutym 2015 roku.

Jolanta Budzowska, radca prawny

A.K.
Posty: 2
Rejestracja: 24 lip 2014, o 19:12

Re: Błąd w sztuce lekarskiej- artroskopia barku

Post autor: A.K. » 7 sie 2014, o 16:16

Witam
Dziękuję za odpowiedź.
Wysłałam pismo do poradni jednak nie chciano mi przysłać dokumentów stwierdzając że mam zgłosić się osobiście albo wyłącznie przez sąd.
Po ponad miesiącu przysłano jednak mi dokumentację z poradni. Po otworzeniu listu okazało się że dokumentacja z wizyt lekarskich w poradni się nie zgadza. Nie jest rzetelnie prowadzona. Nie ma w niej zawartych istotnych informacji dotyczących przebiegu leczenia, przeprowadzonego badania ani dolegliwości, które zgłaszałam. Jest jedno zdanie "Nie wymaga interwencji ortopedy: i to wszystko. Istotnych rzeczy nie ma. Czy w takim razie mogę to jakoś podważyć albo zażądać od lekarza uzupełnienia dokumentacji? Jak zapytałam o to żeby lekarz uzupełnił wizyty w poradni o istotne informacje, które miały miejsce, a których nie wpisał to stwierdzili że lekarz nie ma obowiązku takich rzeczy uzupełniać i że sobie to wymyślam.
A dokumenty się nie zgadzają.

Napisałam też drugie pismo do szpitala o przysłanie dokumentacji szpitalnej tj. protokołów z operacji, anestezjologicznych oraz zdjęć RTG. Oddzwoniono do mnie na drugi dzień i powiedziano że nie mam prawa żądać na piśmie o przysłanie dokumentacji szpitalnej bo lekarz się nie zgadza ani ordynator włącznie z dyrektorem. Po telefonie napisałam drugie pismo do dyrektor szpitala o dokumenty oraz zażądałam od nich w razie odmowy przysłania aby mi odesłali uzasadnienie odmowy przysłania dokumentów. I od tej pory nie otrzymałam nic ze szpitala.

I co dalej mam zrobić bo już sama nie wiem. Jakie kroki mam podjąć?

Błąd w sztuce jest ewidentny. Wg 6 lekarzy, którzy mnie badali w Warszawie.

KancelariaBFP
Posty: 179
Rejestracja: 6 lut 2012, o 14:35

Re: Błąd w sztuce lekarskiej- artroskopia barku

Post autor: KancelariaBFP » 9 wrz 2014, o 17:37

Szanowna Pani,
zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia w sprawie rodzajów i zakresu dokumentacji medycznej oraz sposobu jej przetwarzania lekarz dokonuje wpisu w dokumentacji niezwłocznie po udzieleniu świadczenia zdrowotnego, w sposób czytelny i w porządku chronologicznym. Dlatego niestety zasadniczo nie jest możliwe żądanie uzupełnienia dokumentacji w czasie późniejszym, które zresztą mogłoby zostać odebrane jako fałszowanie dokumentacji medycznej. Niezależnie, oczywiście lekarze w dokumentacji piszą "co chcą", pacjent ma realne możliwości interwencji jedynie, gdy przy odbiorze karty informacyjnej niezwłocznie żąda sprostowania czy uzupełnienia, włącznie z interwencją u ordynatora czy dyrektora szpitala, i to najlepiej na piśmie.
Co prawda, w jednej z ostatnio zakończonych przez Kancelarię spraw, Sąd Apelacyjny w Katowicach (sygn. akt: I ACa 439/14) http://bf.com.pl/odszkodowania/ponowny-wyrok-sadu-apelacyjnego-leczenie-ortopedyczne-072014 przyjął, że brak zapisów w dokumentacji medycznej leczenia powódki nie może być interpretowany na korzyść pozwanego oraz że właściwe prowadzenie dokumentacji leczenia pacjenta jest obowiązkiem podmiotu świadczącego usługi medyczne,ale w praktyce trudno jest bazując jedynie na takim stanowisku wygrac sprawę.

Odmowa dostępu do Pani dokumentacji medycznej jest zupełnie nieuzasadniona. Zgodnie z przepisami ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta pacjent ma prawo do dostępu do dokumentacji medycznej, odmowa dostępu do ww. dokumentów, jest naruszeniem praw pacjenta. Proponuję sporządzić pismo do Rzecznika Praw Obywatelskich lub Rzecznika Praw Pacjenta z prośbą o interwencję w sprawie (proszę dokładnie opisać całe zdarzenie i problemy z uzyskaniem dokumentacji medycznej). Po otrzymaniu dokumentacji powinna się Pani zwrócić do prawnika, który oceni szanse procesowe i ewentualnie podejmie się prowadzenia sprawy. Zdecydowanie odradzam samodzielne występowanie do sądu, sprawy medyczne są zbyt trudne proceduralnie.
Jolanta Budzowska, radca prawny

D.G
Posty: 1
Rejestracja: 11 paź 2016, o 09:43

Re: Błąd w sztuce lekarskiej- artroskopia barku

Post autor: D.G » 11 paź 2016, o 10:07

Szanowna Pani podpisana AK. Dot wpisu z 2014 r
Bardzo proszę o kontakt. Już 5 lat próbuję wyjaśnić niewiarygodne fałszerstwa w Warszawie. Może to ta sama firma. Mój adres poczty elektr. darek0@onet.eu Łączę pozdrowienia D.G

ODPOWIEDZ