Strona 1 z 1

zdarzenie medyczne wskutek błędnej diagnozy - czy jest sens "walczyć ze szpitalem"

: 6 mar 2016, o 16:16
autor: angell
Dzień dobry,
bardzo proszę o radę.. czy w naszym konkretnym przypadku jest sens składać wniosek o ustalenie zdarzenia medycznego i walczyć o godne traktowanie pacjentów onkologicznych? W czerwcu 2015 roku u mojej Mamy (l.54) zdiagnozowano guza odbytu cT3N3M0 (szybka diagnoza w krakowskim, rejonowym szpitalu). Bardzo szybko skierowana została na leczenie RADYKALNE (nie paliatywne) do krakowskiego centrum. W okresie lipiec-sierpień 2015 Mama przeszła jednoczasową radiochemioterapię (dawka 57Gy w 30 frakcjach, a na obszar węzłów 45Gy, dwie serie chemioterapii). Pacjentkę wypisano w stanie ogólnym dobrym. Po 6tygodniach Mama miała pojawić się na kontroli lekarskiej w centrum. Po 5 dniach ze względu na odwodnienie, pancytopenię po chemioterapii i zakażenie układu moczowego karetką została przetransportowana do jednego z krakowskich SORów, który jako pierwszy ją zdiagnozował (rzekoma rejonizacja). Spędziła na oddziale (w tym w izolatce) tydzień. Mama została wypisana (28.08.2015) w stanie ogólnym dobry z zaleceniem kontroli w poradni onkologicznej. Stan Mamy się poprawiał. Od 7 września Mama zaczęła odczuwać większe bóle (pomimo leków przeciwbólowych na syntetycznej morfinie), nudności, biegunka, znacznie powiększył jej się brzuch pod wpływem gromadzonych gazów. Pojechała na kontrolę 11.09.2016 do centrum onkologii. Podczas kontroli kazano jej się rozebrać, ale nikt nawet nie podszedł.. żeby Mamę dokładnie zbadać. Powiedziano nam, że takie są objawy po radioterapii i musi boleć. Żadnych badań nie wykonano. Wzywam do Mamy karetkę pogotowia - Mama narzeka na mocniejszy ból, a po przyjeździe karetki lekarz stwierdza "brak słyszalnej perystaltyki jelit" i stwierdza drastyczny spadek ciśnienia. Nie wiem czy można otrzymać, gdzieś dokumentację medyczną z samej karetki pogotowia? Przyjęta na SOR 16.09 o godz. 21.10, ku naszemu zdziwieniu SOR wypisuje Mamę o godz. 4.18 -17.09.2015. Tata dzwoni o godz. 8.00 i słyszy, że przetransportują mamę do domu. W wypisie jest: "pacjenta z ca odbytu po radiochemioterapii, przyjęta na SOR z powodu biegunki i odwodnienia. W badaniach leukocyty 15tyś, HGB 9,4 g/dl. W badaniu fizykalnym brzuch wzdęty, palapacyjnie bolesny w podbrzuszu, perystaltyka słyszalna .. podejrzenie popromiennego zapalenia jelita grubego, nawodnienie pacjentki, leczenie p/bólowe". Epikryza: Pacjentka z rakiem odbytu, po radiochemioterapii. Przewlekłe bóle brzucha, w dniu dzisiejszym nasilenie, obfita biegunka, bez krwi i śluzu, nudności bez wymiotów. Znaczne osłabienie, duszność. Przy przyjeździe ZRM hipitonia. Podano płyny, leki przeciwbólowe i rozkurczowe. Przytomna w kontakcie logicznym. Osłabiona. Skóra blada, wilgotna. Osłuchowo ściszenie szmeru przy podstawie nad płucem lewym. Brzuch wzdęty tkliwy palpitacyjnie w podbrzuszu, bez badalnych oporów patologicznych, perystaltyka obecna, bez objawów otrzewnowych. Bez obrzęków obwodowych. Tętno 135 na min. RR: 120/75 mmHg. Oddech 14 na min. Saturacja 96%. Temperatura 36.7 w ekg tachykardia zatokowa 130/min, bez świeżych zmian. Wykonano badania laboratoryjne. Doraźnie podano leki przeciwbólowe i rozkurczowe, płyny nawadniające. Uzyskano regresję dolegliwości. Po nawodnieniu, obserwacji i konsultacji gastrologicznej wypisana z zaleceniami.". Nie zrobiono żadnych badań oprócz: ekg, pulsoksymetrii, monitorowania systemowego ciśnienia krwi, morfologii i badania temperatury, podano potas, sód i d-dimer. Nic.. Cały czwartek Mama powtarza, że dostała leki przeciwbólowe i boli ją mniej. Rano 18.09 Mama wygląda coraz gorzej, zaczyna się skarżyć na mocne bóle brzucha. Na ten sam SOR trafia o godz. 11.17. Na moje pytanie KTO PODJĄŁ DECYZJĘ O WYPISANIU MAMY W DNIU 17.09 zostaję skierowana do lekarki, która tłumaczy.. że cytuję "NIE MIELIŚMY, GDZIE MAMY POŁOŻYĆ, NIE MAMY ODDZIAŁU PALIATYWNEGO, A MAMA PO PODANIU LEKÓW PRZECIWBÓLOWYCH PRZYZNAŁA, ŻE JEST LEPIEJ. SAMA PANI ROZUMIE, SŁABĄ ODPORNOŚĆ. Miałam staż za granicą i tam w każdym szpitalu jest oddział paliatywny". 18.09 robią Mamie RTG, USG i rozpoznają ZAPALENIE OTRZEWNEJ, PODEJRZENIE PERFORACJI PRZEWODU POKARMOWEGO. Stan ciężki -> chirurgia. Operacja godz. 17. Rozpoznanie końcowe: Rozlane kanałowe zapalenie otrzewnej. Perforacja jelita krętego, popromienne uszkodzenie jelita cienkiego. Wstrząs septyczny. Stan po radioterapii z powodu raka odbytu. Brak miejsca na OIOMIe. Mama po operacji przewieziona została na oddział. Lekarz informuje, że stan jest bardzo ciężki. Wyczyszczono 4litry kału rozlanego w otrzewnej (dziwi nas ta ilość, bo Mama bardzo mało jadła). Mama umiera 19.09 o godz. 10.10. Nie mam pojęcia co mam robić - wewnętrznie czuję, że jako pacjent onkologiczny z góry została spisana na straty. Nie chcemy skarżyć szpitala za nieudaną operację, brak miejsca na OIOMIe i zgon Mamy (w jej stanie rokowania były słabe). Chcemy skarżyć szpital za wypisanie Mamy po 7godzinach błędnej diagnozy, w stanie.. który nie pozwalał na jej wypisanie. Dlaczego nie podjęto decyzji o przetransportowaniu pacjenta do innego szpitala w Krakowie (tylko do domu). Dlaczego podano leki przeciwbólowe przy wzdętym brzuchu i słabym ciśnieniu (w ogóle nie podejrzewano, że po radioterapii może dojść do przerwania jelita)? Skrajnie odwodnionego pacjenta z limfocytami na poziomie 2,8% (norma 20-45%). Cały czas minuta po minucie przeżywam okres pomiędzy 16-19 września.. Mam ogromny żal do szpitala.. Mama nie musiała cierpieć przez ostatnie dni. Tym bardziej dalej mi to do myślenie, bo od razu nie otrzymaliśmy pełnej dokumentacji. Dziwnym trafem w szpitalu zapodziała się karta z dn. 16.09 godz. 21.10- 17.09 godz. 4.18. Dopiero po "wykłóceniu się", że mama była w tym dniu na SORze łaskawie nam ją przekazano. Co robić? Proszę o jakiekolwiek rady.. wiem, że czasu nie cofnę.

Re: zdarzenie medyczne wskutek błędnej diagnozy - czy jest sens "walczyć ze szpitalem"

: 29 kwie 2016, o 09:44
autor: KancelariaBFP
Szanowna Pani,

Wszystko, o czym Pani pisze jest naszą smutną, polską rzeczywistością. Wiem, że oczekuje Pani porady prawnej, ale nawet jako prawnicy jesteśmy bezradni. Nie ma wielu możliwości skutecznego działania na drodze prawnej.

Zgodnie z Ustawą o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta możliwość żądania zadośćuczynienia za naruszenie praw pacjenta ? m.in. prawa do świadczeń medycznych zgodnych z aktualną wiedzą medyczną ? przysługuje bezpośrednio pacjentowi.
Jedyny wyjątek stanowi Art. 20.
?1. Pacjent ma prawo do poszanowania intymności i godności, w szczególności w czasie udzielania mu świadczeń zdrowotnych.
2. Prawo do poszanowania godności obejmuje także prawo do umierania w spokoju i godności. Pacjent znajdujący się w stanie terminalnym ma prawo do świadczeń zdrowotnych zapewniających łagodzenie bólu i innych cierpień.?

I dalej:

Art. 4.
?1. W razie zawinionego naruszenia praw pacjenta sąd może przyznać poszkodowanemu odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę na podstawie art. 448 Kodeksu cywilnego.
2. W razie zawinionego naruszenia prawa pacjenta do umierania w spokoju i godności sąd może, na żądanie małżonka, krewnych lub powinowatych do drugiego stopnia w linii prostej lub przedstawiciela ustawowego, zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany przez nich cel społeczny na podstawie art. 448 Kodeksu cywilnego.?

Podsumowując, aby wykazać, że Pani Mamę leczono bez dołożenia należytej staranności, a nawet w sposób naruszający jej godność jako człowieka, musiałaby Pani pozwać szpital i domagać się zadośćuczynienia na cel społeczny i to wydaje się być najbardziej dotkliwą ?karą? dla szpitala.
Oczywiście, można też rozważać drogę postępowania karnego: zarzut narażenia Mamy na pogorszenie zdrowia lub utratę życia, ale raczej ta ścieżka nie przyniesie oczekiwanego efektu.

Kancelaria BFP (Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni)