Byłem leczony na chorobę, której nie mam.

Tu opisane jest czemu ma służyć forum, jak i zasady udzielania porad przez profesjonalistów

Moderator: KancelariaBFP

cushing
Posty: 6
Rejestracja: 20 gru 2016, o 00:29

Byłem leczony na chorobę, której nie mam.

Post autor: cushing » 20 gru 2016, o 00:36

Ludzie błagam, pomóżcie mi... Lekarze zniszczyli mi życie... Byłem leczony na astmę, której nie mam... Lekarz wcisnął nam bardzo drogie leki, bo miał z tego procent... To jest ewidentne przestępstwo...

Spowodowali mi Zespół Cushinga (ZC)

Obrazek

Wyglądam tak samo jak ta postać z obrazka, mam porozrywane całe ciało...

Zarzuty i następstwa błędu lekarskiego (opis ogólny, skrócony) :

Zarzuty są kierowane do całego aparatu medycznego, który wykazując się, opieszałością, złą organizacją i przede wszystkim niekompetencją, doprowadził mnie do ciężkich i bardzo poważnych powikłań metabolicznych. Został popełniony szereg błędów, na różnych etapach "leczenia". Brak rozpoznania przebiegu choroby hormonalnej, a tym samym brak leczenia zaburzeń, skutkował w początkowych fazach nadwagą, która bardzo szybko przekształciła się w otyłość II stopnia. Gwałtowny wzrost masy ciała spowodował jego nienaturalną deformacje i trwałe uszkodzenie tkanek, zaburzenia hormonalne spowodowały obustronny rozwój ginekomastii. Kolejnym błędem personelu medycznego, było nie zdiagnozowanie przyczyn powstałej już otyłości, gdzie skutki zaburzeń były widoczne gołym okiem w postaci wspomnianej wyżej ginekomastii oraz bardzo dużych i różowych rozstępów razem z nieprawidłową budową ciała, tkanka tłuszczowa pod wpływem działania hormonów, była i jest do tej pory, nierównomiernie rozłożona na ciele. Brak postawienia prawidłowej diagnozy, co do przyczyny powstałej w skutek błędu lekarskiego otyłości, skutkował nieprawidłowym i nieskutecznym dalszym leczeniem, które w efekcie spowodowało tylko pogorszenie stanu zdrowia oraz zaburzenie stosunków mięśniowo- tłuszczowych. Doprowadziło to do tymczasowego kalectwa i wyłączenia z życia zawodowego. Mimo cały czas pogarszającego się stanu zdrowia, lekarze oraz dietetycy niebyli wstanie postawić prawidłowej diagnozy, a tym samym podjąć skutecznego leczenia, wręcz przeciwnie działania te tylko ten stan zdrowia pogarszały, prowadzać do wyniszczenia organizmu.

Mimo ze problem miał miejsce w przeszłości, to do tej pory wiedza personelu medycznego jest bardzo ograniczona i skupia się wyłącznie do typowych i częstych "przypadków". Porady mają charakter bardzo ogólny, taki jaki obecnie panuje w świecie sportu i fitnessu. Rozmawiając z lekarzami pierwszego kontaktu, można odnieść wrażenie, ze większość z nich, nie pamięta, albo nie posiada podstawowej wiedzy z zakresu biochemii ludzkiego ciała. Dopiero nauka biochemii we własnym zakresie, oraz analiza przypadków medycznych, nauka medycyny, pozwoliła mi dobrać odpowiedni model leczenia, który skutkował obniżeniem wagi i diametralną poprawą stanu zdrowia. Zdobyta w ten sposób wiedza, nie tylko pozwoliła przywrócić normalny stan zdrowa, ale również wykazała masę błędów i niekompetencje środowiska medycznego.

Do najważniejszych następstw błędu lekarskiego zalicza się : deformacje ciała i tkanek skórnych spowodowanych bardzo szybko postępującą otyłością. Zakres deformacji jest tak duży, ze obejmuj on całe ciało, przez co usunięcie i cofnięcie szkody, nie ogranicza się tylko do jednego czy dwóch zabiegów chirurgicznych, ale wymaga przeprowadzenia całej serii zabiegów. Nienaturalnie i nadmierne skupienie tkanki tłuszczowej w fałdzie brzusznym, rozwój ginekomastii, zanik mięśni spowodowany nieprawidłowymi dietami polecanymi przez środowisko medyczne. Następstwa typowych schorzeń towarzyszących otyłości, do najważniejszych można zaliczyć deformację układu kostnego w tym Kifoza.

Równie ważnym następstwem nierozpoznana i nie leczenia insulinooporności były zaburzenia energetyczne organizmu, miało to odbicie nie tylko na funkcjonowanie układu ruchu, ale co najważniejsze na prace mózgu. Nieustanna senność i otępienie miały odbicie w życiu zawodowym i prywatnym.

Przyczyny powstania choroby i wskazanie błędu lekarskiego (opis skrócony)

Analizując moją dokumentacje medyczną, można na podstawie wykresu wagi i wzrostu, określić ze w wieku około 7 lat zacząłem się mijać z prawidłową masą ciała. W tym również okresie zacząłem miewać ostre stany zapalne, górnych dróg oddechowych, które były leczone za pomocą kortyzolu oraz glikokortykosteroidów i to właśnie leczenie uważam za przyczynę zaburzeń hormonalnych. Jak widać na załączonym wykresie moja waga wcześniej była prawidłowa, dlatego wykluczam jakoby choroby nabyte czy genetyczne takie jak nieprawidłowa budowa insuliny itp, homeostaza glukozy musiała funkcjonować prawidłowo, skoro waga była w normie, zresztą żadne badanie w tamtym okresie nie wskazywało, aby było inaczej.

Uważam ze pierwszym błędem, rozpoczynającym całą masę późniejszych destrukcyjnych problemów zdrowotnych było zbagatelizowanie obustronnego przerostu migdałów przez lekarza pediatrę, który był przecież specjalistą w leczeniu zapaleń gardła u dzieci. To one w przypadku zapalenia górnych dróg oddechowych zwiększały swoją objętość, uniemożliwiając swobodne oddychanie. Uważam ze takie zaniechanie, naraziło mnie na realne zagrożenie życia, niejednokrotnie miewałem bardzo silne duszności, które w połączeniu z napadami paniki mogłyby doprowadzić mnie do uduszenia.

Personel ratownictwa medycznego nie miał zbyt dużego wyboru i był zmuszony do podawania hydrokortyzonu w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia. Ekipy ratownictwa medycznego, po iniekcji hormonu nie udzieliły żadnych informacji o ewentualnych skutkach ubocznych, wykonywali zastrzyki bez żadnych dodatkowych informacji i zaleceń. Nie byliśmy świadomi, jakie to może wywołać skutki w przyszłości. Hormon podawany w dużej ilość, nieregularnie w połączeniu z glikokortykosteroidami musiał zaburzyć pracę wydzielania naturalnego kortyzolu, co najprawdopodobniej skutkowało wystąpieniem tzw hiperkortyzolizmu czyli zespołu cushinga. Pacjent leczony w ten sposób, powinien pozostawać pod opieką poradni endokrynologicznej z nieustannym monitorowaniem stanu zdrowia pacjenta, a w sytuacjach kryzysowych przyjęty na odział endokrynologiczny w szpitalu.

W początkowym okresie wzrostu wagi, problem był całkowicie bagatelizowany, lekarz pediatra był informowany o zażywanych przede mnie lekach, wiedział o infekcjach gardła oraz o interwencji zespołu ratunkowego, jednak w ogóle nie brał tych informację pod uwagę, twierdził ze po prostu spożywam zbyt dużą ilość pokarmu, a problem minie samoczynnie wraz z wiekiem.

W wieku około 7 - 8 lat, miałem problem z przyswajaniem pokarmów, badania przez lekarzy gastrologów wykazały ze posiadałem na tamten okres zbyt mały żołądek do swojej budowy ciała, co obawiało się dosyć częstymi wymiotami, jak w takim razie, mogłem spożywać zbyt duża ilość pokarmu, skoro ten pokarm był wydalany z organizmu ? To tylko dodatkowo obala tezę lekarza.. Rodzice bardzo pilnowali spożywanych przeze mnie posiłków w tamtym okresie czasu, słodycze powodowały u mnie wymioty i były całkowicie wyłączone z diety wraz ze słodkimi napojami. Jako dowód w sprawie mogę przedstawić dokumenty potwierdzające idealny stan uzębienia mlecznego, co u dzieci w tym wieku jest praktycznie niespotykane. Zęby nie psuły się, pozostawały w idealnym stanie, bez ubytków ponieważ podaż cukru była bardzo ograniczona.

Kiedy waga zaczęła już w znaczący sposób przekraczać normy, zaczęliśmy szukać pomocy i coraz bardziej interesować się problemem. Lekarz pediatra, który mnie prowadził, zlecał wyniki badań bardzo niechętnie, cały czas utrzymując przekonanie ze za dużo jem. Konsultacja lekarska zawsze kończyła się nerwami dla mojej mamy. Oczywiście staraliśmy się wierzyć lekarzowi i ograniczać spożywanie ilości kalorii, jednak to niedomagało. Lekarz był informowany o problemach z przyswajaniem pokarmu, podejrzewał bulimię, zaburzenia psychiczne, ale nigdzie nie kierował i do niczego to tak, na prawdę nie doprowadziło, prócz szkody.

Lekarz pediatra był informowany o wszystkich dolegliwościach, niechętnie dawał skierowania do specjalistów i na badania. Cały czas utrzymując wersje obżarstwa i lenistwa. Pediatra widział ogromne różowe rozstępy, ale uznał ze są one wynikiem nadwyżki kalorycznej, nie przyjmował do wiadomości zapewnień rodziców o normalnych racjach żywnościowych. Wizyty u innych lekarzy wyglądały podobnie, przebiegały nerwowo i w bardzo nieprzyjemnej atmosferze, wszyscy skupiali się tylko na ilości spożywanych kalorii, lekarz endokrynolog, wykonał tylko badanie tarczycy oraz manualne badanie jąder. Zalecił dietę ubogą w tłuszcz, z mała ilością kalorii. Nie był zaangażowany w przypadek i był opieszały, twierdził ze nie może rozpocząć leczenia hormonalnego w okresie dojrzewania płciowego, nie rozpoznał ginekomastii, nie zlecił badania USG piersi, a uważam ze powinien to zrobić. Twierdził ze gruczoły zanikną same. Uważam ze powinien w pierwszej kolejności wykonać badanie kortyzolu, a następnie badanie insuliny bez obciążenia. Wtedy przekonałby się o insulinoopornosci i mógłby zastosować zupełnie inny model leczenia. Nie jestem zwolennikiem leczenia zaburzeń cukru z udziałem wysokiego poziomu insuliny, ale zrozumiałbym teraz, postawę lekarza, który przepisałby metforminę obniżającą poziom cukru we krwi, myślę ze byłby to kompromis i dobre rozwiązanie dla dziecka w wieku szkolnym, nawet jeżeli nie cofnęłoby to insulinoopornosći to miałoby wpływ na przyrost masy. Oczywiście najlepszym modelem leczenia zaburzeń metabolicznych, a przede wszystkim gospodarki węglowodanowej jest leczenie za pomocą diet ketogenicznych, czyli diet wysokotłuszczowych. To wspaniały regulator metabolizmu, jednak lekarz endokrynolog nic nam o tym nie wspomniał i to uważam za bardzo duży błąd, już wtedy w tamtym okresie jedzenie nie było dla mnie tak ważne i szukałem jakiegoś rozwiązania, chciałem tylko zaspokoić głód, a lekarze przepisywali mi diety węglowodanowe, które niesamowicie napędzały mój apetyt, prowadzać w konsekwencji do głodówek i osłabienia organizmu. Nie było żadnych przeciwwskazań do zastosowania diety ketogenicznej w tamtym okresie czasu, która okazała się kluczem, do rozwiązania mojego problemu w późniejszym wieku.

Stosując się ściśle do zaleceń lekarzy, trafiłem do dietetyka, który zaoferował mi dietę do 1200 Kcal powodującą bardzo duże skoki insuliny. Po namowie lekarzy i całego środowiska medycznego, postanowiłem całkowicie zrezygnować z tłuszczów w diecie, co uważam za największy błąd mojego życia. Wykluczenie tego makroskładnika miało automatycznie wpływ na większą ilość spożywanych węglowodanów, które tylko utrzymywały, ale i oczywiście potęgowały stan w którym się w tamtym okresie znajdowałem.

Dlaczego kilku niezależnych lekarzy, różnych specjalności, w tym personel szpitala diagnostycznego, nie wpadło na to, aby wykonać badanie insuliny ? Odpowiedź jest bardzo prosta, ponieważ zrezygnowałem (po namowie środowiska medycznego) ze spożywania tłuszczów, i ogólnie pilnując zaleceń związanych z ruchem, miałem dobre badania krwi. Lipidogram był w normie, a poziom glukozy zawierał się zawsze w prawidłowych wartościach, przez co lekarze, mogli błędnie uznać ze poziom insuliny jest w normie, ale nie był, bo nawet nie jest poprawny do tej pory. Rozumiem procedury rządzące w państwowej służbie zdrowia, to ze lekarz nie może bez konkretnych podstaw wykonywać badań specjalistycznych na fundusz, ale chodzi o wiedzie, a w zasadzie o jej brak. Żaden z kilku lekarzy, nie zasugerował mi wykonania takiego badania, jeżeli był problem z uzyskaniem refundacji na to badanie, to zostałoby one wykonanie prywatnie.

Dalsze "leczenie" nie przynosiło żadnych skutków, wszyscy lekarze tkwi w błędzie i sytuacja robiła się co raz bardziej nie przyjemna, bo uważano ze szukam dziury w całym. Dzisiaj mam niezbite dowody na to, ze tak jednak nie było.

. Tak jak widać na wykresie, do lat 7 ta waga była prawidłowa. Tak jak pisałem lekarzem prowadzącym był pediatra ******, ten lekarz dokonał pomiarów noworodka i mnie później cały czas prowadził. Ciężko mi określić kiedy konkretnie zacząłem miewać ostre stany zapalne górnych dróg oddechowych, ale szacuje ze stosunkowo późno, w sensie ze nie w wieku 2 - 3 lat, tylko raczej bliżej 5 - 6 lat.

Problem : Zapalenie górnych dróg oddechowych Przyczyna w tamtym okresie : nieznana Przyczyna na podstawie dzisiejszej wiedzy naukowej : Nadmiar węglowodanów w diecie, powodujący większy udział glukozy w metabolizmie, wycofanie szlaków metabolicznych tłuszczowych chroniących układ immunologiczny. Sam namiar stężenia glukozy działa chorobotwórczo... Dla osób nie wtajemniczonych w mechanizmy biochemiczne, może się to okazać trudne do zrozumienia, jednak jest to pozornie bardzo proste. Można to porównać do problemu wilgoci w samochodzie... który działa destrukcyjnie na rożne elementy pojazdu... U jednego właściciela pojazdu będzie gniła tapicerka, a u innego na wskutek działania wilgocie może dość do uszkodzenia pracy komputera pokładowego, co spowoduje unieruchomienie pojazdu. Tak samo jest w przypadku ludzi, każdy człowiek może mieć inne dolegliwości od nadmiaru glukozy w ustroju.

Rozwiązanie : Usunięcie czynnika szkodzącego, czyli nadmiernego poziomu stężenia glukozy w ustroju, wprowadzenie odżywiania na równi z wolnymi kwasami tłuszczowymi.

Problem dwa : Samo zapalenie dróg oddechowych, nie jest jakimś tam wielkim problemem. Może się to oczywiście przerodzić w inne choroby, zagrażające życiu, ale kontrolowane i leczone farmakologiczne, przy normalnej budowie anatomicznej gardła jest stosunkowo niegroźne.

Tak jak wspomniałem wcześniej, w moim przypadku migdały są powiększone, dlatego dochodziło do duszności. W tamtym okresie, lekarze usuwali chirurgicznie powiększone migdały, a mnie tego nie zalecono. Jakie to miało następstwa.

Stan zapalny gardła > leczenie farmakologiczne (antybiotyki) > kulminacyjny moment choroby > duszność > leczenie kortyzolem przez personel ratownictwa medycznego> zaburzenie pracy układu metabolicznego.

Jak widać usunięcie przerostu migdałów, spowodowałoby wyeliminowanie konieczności podawania hormonu, a tym samym pozwoliło na normalny przebieg leczenia antybiotykami.

Mimo w/w leczenia, stany zapalne gardła powracały, co jest oczywiste ponieważ nadal w organizmie przeważał metabolizm glukozy. Pediatra nie znał przyczyny choroby i skierował do poradni alergologicznej :

I tam popełniono największy błąd, lekarz alergolog tylko na podstawie samego wywiadu "podejrzewał" astmę oskrzelową i bez wykonania specjalistycznych badanie spirometrycznych przepisywał leki oparte na glikokortykosteroidach.

Jak to wyglądało w praktyce ? To były bardzo drogie leki, koncerny farmakologiczne wysyłały swoich przedstawicieli do lekarzy i oferowali im jakieś bonusy i profity. Dlatego lekarze wciskali to każdego, komu się tylko dało, aby mieć największy udział w sprzedaży... Pamiętam tylko tyle, ze leki te, był bardzo drogimi lekami.

I tu mamy ewidentne przestępstwo, gdyż byłem leczony na chorobę której nie mam. Lekarze leczyli mnie na astmę oskrzelową, gdzie Ja nie mam astmy...

Astma jest chorobą nieuleczalną, można tylko łagodzić jej objawy farmakologiczne, nie są jeszcze znane do końca przyczyny powstawania astmy, być może ma to związek z samym metabolizmem, ciężko powiedzieć, ale możemy wykazać jako dowód ze Ja tej astmy po prostu nie mam... Bo to się da udowodnić wykonując specjalistyczne badania, zresztą miałem wykonywane badania spirometryczne do pracy i lekarz niczego nie zauważył. Gdybym miał astmę, to na pewno by to wyszło na spirometrze.

Dalej, jest tak samo, jak w poprzednim raporcie, czyli endokrynolog, Marek ****** nie zdiagnozował powstałego już na wskutek działania kortyzolu i glikokortykosteroidów zespołu Cushinga.

KancelariaBFP
Posty: 179
Rejestracja: 6 lut 2012, o 14:35

Re: Byłem leczony na chorobę, której nie mam.

Post autor: KancelariaBFP » 12 maja 2017, o 14:42

Szanowny Panie,
informuję, że bez zapoznania się z dokumentacją medyczną z przebiegu leczenia, które w Pana przypadku było bardzo skomplikowane,nie jest możliwe dokonanie oceny Pana szans procesowych. W Pana opisie brak jest dat poszczególnych wizyt, a także brak jest informacji, kiedy postawiono u Pana rozpoznanie zespołu Cushinga i kiedy dowiedział się Pan, że poprzednie leczenie mogło być nieprawidłowe. Ustalenie tych kwestii jest bardzo ważne w celu stwierdzenia, czy Pana ewentualne roszczenia cywilne nie są przedawnione. W tym miejscu wskazać należy, że roszczenia cywilne wynikające ze szkód na osobie przedawniają się z upływem lat trzech od dowiedzenia się o szkodzie i osobie obowiązanej do jej naprawienia, natomiast przedawnienie roszczeń osoby małoletniej o naprawienie szkody na osobie nie może skończyć się wcześniej niż z upływem lat dwóch od uzyskania przez nią pełnoletniości.

Kancelaria BFP (Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni)

cushing
Posty: 6
Rejestracja: 20 gru 2016, o 00:29

Re: Byłem leczony na chorobę, której nie mam.

Post autor: cushing » 2 lip 2017, o 22:19

Szanowni Państwo, bardzo dziękuje wam za odpowiedź. Informacje które zamieściłem tutaj na forum są jak najbardziej zgodne z prawdą, jednak w drodze rozpatrywania tej sprawy, pojawiło się wiele nowych detali, a mianowicie.

Pierwsza sprawa, choroba nigdy nie została zdiagnozowana. To ja na podstawie wyników badań laboratoryjnych, badań usg piesi i RTG kręgosłupa, dokonałem na podstawie wyglądu zewnętrznego diagnozy przebytej w okresie młodzieńczym choroby.

Dokumentacje medyczną mam bardzo sporą, mam zaświadczenie o indywidualnym nauczaniu, co będzie dowodem, ze choroba powstała przed 18 rokiem życia.

Przełomem w mojej sprawie, było odnalezienie kartki z dawkowaniem leków sterydowych, jeden z nich, Beklometazon :

Hamuje aktywność fosfolipazy A2 – nie dopuszcza do uwalniania kwasu arachidonowego, a w konsekwencji do syntezy mediatorów zapalenia.Hamuje przepuszczalność naczyń kapilarnych, zmniejsza obrzęk.
Hamuje wydzielanie ACTH przez przysadkę – nagłe odstawienie leku po przewlekłym stosowaniu może prowadzić do niewydolności kory nadnerczy. Zwiększa stężenie glukozy, mocznika i azotu we krwi. Stymuluje lipolizę i rozpad białek.


To jest lek, którego nigdy w życiu nie powinienem brać, a który został mi przepisany i wywołał mi chorobę zespół cushinga.

To się wszystko ciągnie miesiącami, wydostałem cześć dokumentacji medycznej, ale jest nieczytelna i jest niekompletna. Rozmawiałem z adwokatem, który zajmuje się przypadkami medycznymi i zaproponował przeprowadzenie śledztwa przez prokuraturę.

Szanowni Państwo, błagam was po prostu o pomoc. Ja już nie wiem, czy ja jestem nienormalny, czy ludzie którzy ze mną rozmawiają.

Dam prosty przykład, wyobrażamy sobie ze widzimy pękniętą od ciśnienia rurę, jest uszkodzona. Wystarczy na nią spojrzeć, aby wiedzieć ze uszkodził ją mechanicznie zbyt duży napór wody, to jest truizm, tak samo jak moja sprawa, wystarczy spojrzeć na moje ciało i na tego faceta z obrazka aby to stwierdzić...

To co Ci ludzie do mnie mówią, to jest chore, oni patrzą na rurę i mówią że : nie można stwierdzić ze rura jest pęknięta, dopóty, dopóki nie będzie udokumentowana siła jaka ją rozerwała, a co to ma do rzeczy rura jest pęknięta, tak samo moje ciało, jest pęknięte, mam cycki, garba, insulino oporność, zespół metaboliczny, dokumentacje fotograficzną, a baba mi nie chce wystawić obdukcji, dla mnie to jest odwlekanie specjalnie sprawy, abym się zniechęcił...

To jest odbijanie piłeczki, nie mam badania kortyzolu z tamtych lat, bo nikt go nie zlecił zrobić, jak by wszyło ze mam ZC to był leżał w szpitalu i był normalnym człowiekiem. Przecież nikt się celowo nie doprowadza to takiej choroby, na boga, a ja całe życie szukałem odpowiedzi, dlaczego tak wyglądam.

Dla mnie się już w tym momencie kończy logika, a zaczyna kumoterstwo.

cushing
Posty: 6
Rejestracja: 20 gru 2016, o 00:29

Re: Byłem leczony na chorobę, której nie mam.

Post autor: cushing » 2 lip 2017, o 22:47

Odpisaliście jednemu użytkownikowi w ten sposób, chce się do tego ustosunkować.

Szanowny Panie,
termin przedawnienia roszczeń z tytułu ewentualnego błędu medycznego wynosi aktualnie trzy lata od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia (art. 4421 § 3 kodeksu cywilnego), a w przypadku osób małoletnich – 2 lata od uzyskania pełnoletności, jednakże artykuł ten został wprowadzony dopiero ustawą z 2007 r., a poprzedni przepis dotyczący przedawnienia roszczeń z tytułu szkód na osobie brzmiał: ,,Roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej czynem niedozwolonym ulega przedawnieniu z upływem lat trzech od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie i o osobie obowiązanej do jej naprawienia. Jednakże w każdym wypadku roszczenie przedawnia się z upływem lat dziesięciu od dnia, w którym nastąpiło zdarzenie wyrządzające szkodę”. Niestety w Pana przypadku nie będzie miało zastosowania nowe brzmienie przepisu dotyczącego przedawnienia, albowiem gdy przepis ten wchodził w życie, Pana roszczenia były już przedawnione według starych przepisów. Zgodnie z art. 2 ustawy z dnia 16 lutego 2007 r. o zmianie ustawy – Kodeks cywilny – nowy przepis dotyczących przedawnienia może mieć zastosowanie jedynie do roszczeń powstałych przed dniem wejścia w życie niniejszej ustawy, które według przepisów dotychczasowych nie były jeszcze przedawnione.

Kancelaria BFP (Budzowska Fiutowski i Partnerzy. Radcowie Prawni)

Chodzi teraz o moją sprawę :

Na kartce z lekami jest data 2005, więc zgodnie z tym co piszecie sprawa jest teoretycznie przedawniona, ale proszę zobaczyć ze to nie jest szkoda w sensie, ze ktoś komuś stłukł lampę na postoju, tylko to jest szkoda która miała początek od 2005 do teraz czyli do 2018 roku, ja cały czas tyje przez te leki, przecież to nie można tego przepisu rozpatrywać w ten sposób, to ma sens do szkód wyrządzonych przeciwko mieniu a nie zdrowiu człowieka. Przecież to jest przestępstwo karne skierowane przeciwko wolności, czemu tu się w ogóle miesza kodeks cywilny.

Zamieszczam wykres mojej wagi, w 2007 roku, to ja ważyłem 135 kg i byłem w szczecie choroby hormonalnej, lekarka przepisała leki w 2005 roku, ale kiedy tak na prawdę powstała szkoda ?

Jeżeli chodzi o moją szkodę, to ja się dowiedziałem w 2015 roku o niej, ale równie dobrze mogę powiedzieć ze się dowiedziałem o niej wczoraj, bo kto mi to udowodni, przecież to ja sam się zdiagnozowałem, a daty sobie przecież nie wystawiłem.

Jeżeli bym uzyskał zaświadczenie o ZC dzisiaj, to mogę podać dzisiejszą datę, jako datę o dowiedzeniu się o szkodzie. Z resztą to jest w ogóle chore, sprawy medyczne powinny być sądzone z własnego kodeksu, to tak jak jest sąd wojskowy, tak samo powinien być sąd medyczny.
Załączniki
wykres-wagi.jpg
wykres-wagi.jpg (210.51 KiB) Przejrzano 12044 razy

cushing
Posty: 6
Rejestracja: 20 gru 2016, o 00:29

Re: Byłem leczony na chorobę, której nie mam.

Post autor: cushing » 14 wrz 2017, o 22:16

Witam Państwa, na wstępie chce podziękować bardzo gorąco wszystkim za zaangażowanie w moją sprawę.
Panowie Honesty, Excuse, całuje was po rękach, dziękuje wam.

Chce jeszcze raz coś wyjaśnić i podkreślić. Tak jak było wcześniej mówione, sprawa jest niezwykle trudna i emocjonująca. Nabieranie do tej sprawy dystansu zajęło mi parę miesięcy, a tak na prawdę w dalszym ciągu sprawa bardzo intryguje i szarpie mnie emocjonalnie.

Dużo rzeczy pisałem pod wpływem emocji, ze łzami w oczach.

Udało mi się zebrać 80% dokumentacji medycznej i na jej podstawie napisać prawie 200 stronicowy raport dla prokuratury. Raport jest sporządzony w formie pliku PDF, waży 50mb i mogę go wysłać zainteresowanym osobą do wglądu.

Samo skompletowanie dokumentacji, poskładanie wszystkiego w całość i sporządzenie raportu zajęło mi parę miesięcy.

Prowadzę własne prywatne śledztwo i istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo ze ofiar tego szpitala może być więcej. Podobno sypali kiedyś tymi lekami na lewo i prawo bo były modne, ludzie są teraz od tego otyli i nikt nie jest tego w ogóle świadomy. U mnie jatrogenny zespół cuschinga doprowadził do bardzo dużych deformacji ciała, dlatego to odkryłem, ale większość ludzi albo głoduje do tej pory jak moja kuzynka, albo są otyli i myślą ze to jest od jedzenia.

W mojej sprawie chodzi o przestępstwa z art. 156 § 1 k.k czyli spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci : ciężkiego kalectwa oraz ciężkiej choroby nieuleczalnej i długotrwałej, choroby realnie zagrażającej życiu, znacznej trwałej niezdolności do pracy w zawodzie oraz trwałego istotnego zeszpecenia oraz zniekształcenia ciała
.

ODPOWIEDZ