Śmierć w wyniku błędu lekarza pogotowia ratunkowego

Tu opisane jest czemu ma służyć forum, jak i zasady udzielania porad przez profesjonalistów

Moderator: KancelariaBFP

piotr81
Posty: 4
Rejestracja: 5 kwie 2013, o 21:28

Śmierć w wyniku błędu lekarza pogotowia ratunkowego

Post autor: piotr81 » 5 kwie 2013, o 21:59

Witam,
Proszę o poradę w następującej sprawie:
Mąż (wiek 52 lata) wstał z łóżka ok. godz 7.00, noc przespał spokojnie a rano wstał wypoczęty, skarżył się, że w lewym oku ma zaburzenia widzenia ? mówił, że widzi przez mgłę (na taką dolegliwość oraz zaniki wzroku skarżył się również dzień wcześniej ). Objawy te ustąpiły, aż do poranka dnia następnego, poza widzeniem przez mgłę mąż skarżył się również na ból w prawej nodze. Ok godz. 7.30 wspólnie spożyliśmy śniadanie. Po śniadaniu mąż poza wymienionymi wcześniej objawami nie skarżył się na inne dolegliwości aż do godz. 9.30, kiedy wystąpiły drgania prawej strony ciała (lewa pozostała nieruchoma), po czym mąż stracił nagle, na chwilę przytomność. Córka natychmiast (o godz. 9.31) wezwała telefonicznie pogotowie (karetka przybyła na miejsce po upływie 10-ciu minut od wezwania). Atak drgawek trwał u męża krótko (około 10 sek). Z uwagi na fakt, że mąż od 2002 roku przebywał na rencie i zażywał lekarstwa na serce (przepisane przez lek. kardiologa) podejrzewałam zawał serca, więc po ustąpieniu drgawek podałam mężowi lek na serce Amplopin 10mg. Po ustąpieniu ataku zauważyłam u męża zaburzenia w zakresie zdolności mówienia (bełkot) oraz w zakresie wykonywania precyzyjnych ruchów ręką. Ok. godz. 9.41 na miejsce przybyła karetka pogotowia, do mieszkania wszedł starszy Pan, który poinformował mnie, że jest emerytowanym lekarzem chirurgiem i dorabia do emerytury pracując w pogotowiu ratunkowym. Lekarzowi towarzyszyło trzech ratowników pogotowia. Wspólnie z córką poinformowaliśmy o wszystkich objawach na które uskarżał się maż, zarówno w dniu poprzednim, jak i w dniu w którym nastąpił atak oraz o tym, że mąż zażywa lekarstwa na serce, i że po ataku podałam mu jedną tabletkę leku Amplopin 10mg . Lekarz rozpoczął zadawanie pytań mężowi. Pytał męża jak się nazywa, jaki jest dzień tygodnia oraz o datę. Na wszystkie pytania maż odpowiadał prawidłowo, popełnił tylko błąd przy podawaniu daty. Na wszystkie pytania mąż odpowiadał bełkotaniem. Lekarz wykonał pomiar ciśnienia tętniczego oraz badanie EKG, wówczas ciśnienie było wysokie i wynosiło 170/110, badanie EKG według lekarza nie wykazało żadnych niepokojących zmian. Mimo wysokiego ciśnienia mężowi nie podano żadnego leku w celu obniżenia ciśnienia tętniczego. Lekarz pogotowia stwierdził, że mąż miał atak epilepsji po czym wykonał zastrzyk domięśniowy Relanium i poinformował, że mąż będzie po nim spał przez ok. 4-5 godz. Przed odejściem wypisał skierowanie i polecił udać się w poniedziałek (wizyta pogotowia miała miejsce w niedzielę) do lekarza neurologa. Lekarz pogotowia pozostawił również w moim posiadaniu badanie EKG, które wykonał podczas pierwszej wizyty. Po tych czynnościach pogotowie odjechało pozostawiając męża w domu. Lekarz nakazał leżakowanie. Obserwowałam męża zachowanie gdy leżał w łóżku (nie spał). Obserwowałam jak mąż porusza swoją ręką przed oczyma, wyglądało to tak jakby nią błądził, nie potrafił wykonać precyzyjnych ruchów, podczas poruszania dłonią wpatrywał się w nią, problemy z wysławianiem się nasilały, mąż bełkotał coraz bardziej. Taki stan trwał przez ok. 2 godz. O godz. 11.30 nastąpił kolejny atak ? mąż wymiotował, prawa strona ciała została sparaliżowana a prawa stopa mocno wygięła się w kierunku zewnętrznym, na tułowiu męża zauważyliśmy silne wybrzuszenie. Córka bez wahania wezwała po raz drugi pogotowie ok. godz 11.31, ja starałam się ułożyć męża w bezpiecznej pozycji w celu uniknięcia zachłyśnięcia się wymiotami. Karetka pogotowia przybyła po ok. 10min, do mieszkania weszła ta sama załoga pogotowia, która przybyła podczas pierwszej wizyty. Lekarz po wysłuchaniu objawów przekazał córce, że podejrzewa udar mózgu oraz wykonał zastrzyk dożylni (nie informował jaki lek wstrzykuje). Sanitariusze w pozycji siedzącej ściągnęli (przez głowę) koszulkę i ubrali czystą (wcześniejsza była zabrudzona od wymiotów) a następnie umieścili w pozycji siedzącej na wózku. Lekarz poinformował nas, że konieczne będzie przetransportowanie męża do szpitala w celu dalszego leczenia. Po wyjściu z mieszkania lekarz wrócił się i poprosił o przekazanie badania EKG i karty informacyjnej, wypisanej podczas pierwszej wizyty, twierdził że będzie to potrzebne w szpitalu. W szpitalu mężowi wykonano badania, razem z córką czekałyśmy w Izbie Przyjęć na wiadomości od Pani doktor na temat męża. Pani doktor poinformowała nas po wykonanej tomografii mózgu, że badanie nic nie wykazało, i w mózgu nie widać żadnych zmian, ale czeka jeszcze na opis zdjęcia. Po pewnym czasie Pani doktor poinformowała mnie, że maż miał udar mózgu a stan jego zdrowia jest bardzo ciężki i może nie przeżyć. W dniu następnym o godz 7.59 otrzymałam telefon ze szpitala z informacją że mąż nie żyje.
Tydzień po śmierci męża postanowiłam odebrać dokumentację leczenia szpitalnego mojego męża oraz dokumentację z pogotowia ratunkowego. W załączeniu znajduje się wyłącznie dokumentacja jaką otrzymałam ze szpitala, ponieważ pogotowie mój wniosek o otrzymanie dokumentacji zdrowotnej męża rozpatrzyło negatywnie (chciałam przede wszystkim otrzymać EKG wykonane podczas pierwszej wizyty pogotowia, a które wg. lekarza pogotowia ratowniczego nie wskazywało na jakiekolwiek dolegliwości męża).
Uważam, że lekarz pogotowia ratunkowego, który przybył po raz pierwszy na wezwanie do mojego męża wykazał się rażącą niekompetencją podczas diagnozowania mojego męża. Po pomiarze ciśnienia tętniczego, które wówczas wynosiło 170/100 nie podał żadnego leku w celu jego obniżenia a wręcz zabronił podawania jakichkolwiek lekarstw bo jak twierdził chory może się nimi zakrztusić. Lekarz został poinformowany o tym, że mąż jest rencistą (prosił o kartę rencisty) a więc był świadomy, że mąż systematycznie jest diagnozowany przez szereg lekarzy specjalistów, którzy nigdy nie stwierdzili u męża epilepsji, ponieważ nigdy w życiu nie miał drgawek. Lekarz pogotowia został o tym poinformowany.

Ponadto poinformowaliśmy lekarza, że mąż miał zaburzenia widzenia zarówno w dniu poprzedzającym ataki jak i w dniu w którym nastąpił atak. Lekarz osobiście słyszał, że mąż miał zaburzenia mowy (bełkotał). Widział, że mąż nie jest w stanie wykonywać precyzyjnych ruchów ręką. Został poinformowany, że drgawki wystąpiły tylko po prawej stronie ciała.
Czy w wyżej opisanej sprawie możliwe jest uzyskanie odszkodowania?
Ostatnio zmieniony 7 kwie 2013, o 21:10 przez piotr81, łącznie zmieniany 1 raz.

czarnabiedronka
Posty: 1
Rejestracja: 6 kwie 2013, o 18:39

Czy to reklama kancelarii lub firmy odszkodowawczej ?

Post autor: czarnabiedronka » 6 kwie 2013, o 18:41

Hej,

W opisanym przypadku, jak najbardziej można starać się o odszkodowanie i zadośćuczynienie.
Pomagałam już w podobnej sprawie, praktycznie takiej samej.
Jeśli potrzebujesz pomocy napisz : xxxxxx@xx.pl

Sandauer
Administrator
Posty: 168
Rejestracja: 2 mar 2010, o 11:26

Reklamy na forum Stowarzyszenia

Post autor: Sandauer » 9 kwie 2013, o 12:48

Ktoś podpisujący się nickiem czarnabiedronka, opublikował powyżej, post o treści:
Hej,
W opisanym przypadku, jak najbardziej można starać się o odszkodowanie i zadośćuczynienie.
Pomagałam już w podobnej sprawie, praktycznie takiej samej.
Jeśli potrzebujesz pomocy napisz : xxxxxx@xx.pl
Forum, umieszczone przy stronie internetowej Stowarzyszenia, nie jest miejscem dla publikowania reklam, przez kancelarie prawne czy naganiaczy współpracujących z kancelariami, a tym bardziej przez firmy zajmujące się "załatwianiem odszkodowań".
Kodeksy etyki zawodowej, korporacji prawniczych zakazują publikowania reklam.
Forum jest miejscem udzielania porad, których treść ma być dostępna dla wszystkich, którzy szukają informacji.
Z tej przyczyny:
1/ w poście powyżej wykasowałem podany kontaktowy adres e mail;
2/ autora tego postu, jeśli posiada pełnomocnictwo do reprezentowania kancelarii prawnej, proszę o kontakt z Zarządem Stowarzyszenia, dla omówienia zasad prowadzenia publicznie widocznych porad, w nowym wątku forum, który możemy uruchomić ( aby uniknąć jakichkolwiek wątpliwości informuję, iż Stowarzyszenie oczywiście nie pobiera z tej okazji, żadnych opłat);
3/ proszę autora postu powyżej, jeśli nie ma pełnomocnictw do reprezentowania kancelarii prawnej, a jest naganiaczem, o zaprzestanie publikowania reklam, bo będą one wykasowywane.

Informuję, iż współpracująca z nami Kancelaria Radców Prawnych z Krakowa, do której Stowarzyszenie ma zaufanie, w najbliższym czasie przygotuje i opublikuje poradę związaną ze sprawą poruszoną w tym wątku

piotr81
Posty: 4
Rejestracja: 5 kwie 2013, o 21:28

Re: Śmierć w wyniku błędu lekarza pogotowia ratunkowego

Post autor: piotr81 » 10 kwie 2013, o 21:24

dziękuję bardzo i czekam na fachową poradę.

KancelariaBFP
Posty: 179
Rejestracja: 6 lut 2012, o 14:35

Re: Śmierć w wyniku błędu lekarza pogotowia ratunkowego

Post autor: KancelariaBFP » 20 kwie 2013, o 16:07

Szanowna Pani,

Z Pani opisu wynika, że podczas pierwszej wizyty pogotowia mąż miał prawdopodobnie co najmniej tzw. objawy przepowiadające udar, a prawdopodobnie nawet już objawy udaru. W Polsce obowiązują ścisłe standardy - zasady postępowania medycznego (diagnostycznego i leczenia) w przypadku podejrzenia udaru. Najważniejszy jest czas (zachowanie tzw. złotej godziny) i przewiezienia do placówki leczniczej posiadającej specjalistyczny oddział udarowy. Obowiązuje stosowanie reguły określanej przez neurologów jako ?czas to mózg?, a aktualnie przyjmuje się, że na wdrożenie leczenia trombolitycznego przy niedokrwiennym udarze mózgu lekarze mają 4,5 h. W sprawie mamy więc do czynienia z ewidentnym błędem diagnostycznym, którego skutkiem była śmierć Pani Męża.

Niezrozumiała jest dla mnie odmowa wydania dokumentacji przez pogotowie- zgodnie z aktualnym orzecznictwem sądowo-administracyjnym, ma Pani prawo do uzyskania dokumentacji w takiej sytuacji.

Biorąc pod uwagę jednak trudności dowodowe, na jakie Pani już dzisiaj napotyka, proponuję w pierwszej kolejności złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa do miejscowej prokuratury. To pismo nie musi mieć szczególnej formy ? może właściwie wyglądać tak, jak Pani to przedstawiła w swoim poście. Należy jednak w nim zawrzeć wyraźny wniosek o zabezpieczenie dowodów z dokumentacji medycznej ze szpitala i z pogotowia, z uwzględnieniem wykonanych badań, w tym EKG, oraz przesłuchania w charakterze świadków Pani i córki.

Po przeprowadzeniu chociaż części postępowania dowodowego przez prokuraturę (po przesłuchaniu świadków, zgromadzeniu dokumentacji medycznej ? do której będzie Pani miała za pośrednictwem prokuratora wgląd, uzyskaniu opinii biegłego) - Pani pozycja w postępowaniu cywilnym o odszkodowanie będzie znacznie mocniejsza, a ryzyko procesu mniejsze.

Z poważaniem,

Jolanta Budzowska, radca prawny

piotr81
Posty: 4
Rejestracja: 5 kwie 2013, o 21:28

Re: Śmierć w wyniku błędu lekarza pogotowia ratunkowego

Post autor: piotr81 » 25 kwie 2013, o 22:14

dziękuję za odpowiedź, zawiadomienie zostało złożone.

piotr81
Posty: 4
Rejestracja: 5 kwie 2013, o 21:28

Re: Śmierć w wyniku błędu lekarza pogotowia ratunkowego

Post autor: piotr81 » 9 sty 2014, o 17:34

Szanowni Państwo,
w dniu wczorajszym otrzymałam postanowienie z prokuratury - prokurator zawiesza prowadzenie postępowania w przedmiotowej sprawie. Uzasadnienie : w toku postępowania zachodzi potrzeba zasięgnięcia opinii biegłych. Tymczasem okres potrzebny dla wyboru danej oferty i najkorzystniejszych warunków, ich akceptacja oraz sporządzenie samej opinii wynosić będzie co najmniej 3 miesiące. W związku z tym, wobec długotrwałej przeszkody uniemożliwiającej prowadzenie postępowania, wydanie niniejszego postanowienia uznać należy za w pełni uzasadnione.
Rozumiem że postępowanie nie jest zakończone a tylko zawieszone i zostanie wznowione nie wcześniej jak za 3 miesiące?
Pozdrawiam

KancelariaBFP
Posty: 179
Rejestracja: 6 lut 2012, o 14:35

Re: Śmierć w wyniku błędu lekarza pogotowia ratunkowego

Post autor: KancelariaBFP » 10 lut 2014, o 11:07

Szanowny Panie,

ma Pan rację, postępowanie nie jest zakończone - jak tylko opinia zostanie sporządzona prokurator powinien podjąć zawieszone postępowanie. To zwykły sposób postępowania (zawieszenie na czas oczekiwania na opinię).

Z poważaniem
Jolanta Budzowska, radca prawny

ODPOWIEDZ