Zaniedbania placówki opiekuńczo-leczniczej

Tu opisane jest czemu ma służyć forum, jak i zasady udzielania porad przez profesjonalistów

Moderator: KancelariaBFP

Jolie3
Posty: 1
Rejestracja: 8 wrz 2013, o 15:31

Zaniedbania placówki opiekuńczo-leczniczej

Post autor: Jolie3 » 8 wrz 2013, o 15:33

Witam,
jestem opiekunem prawnym mojej całkowicie ubezwłasnowolnionej mamy, chorej na Alzheimera. Status opiekuna prawnego mam nadany sądownie.
Mama przebywa w placówce opiekuńczo-leczniczej. Na Alzheimera choruje od 2002r., nikogo nie poznaje, nie ma z nią kontaktu, mama żyje w swoim świecie.
W tym roku, w niejasnych okolicznościach mama doznała złamania kości szyjki udowej. Stało się to w pierwszy dzień świąt wielkanocnych. Nikt z placówki nie powiadomił mnie o zaistniałej sytuacji. Po upadku, mama nie była w stanie chodzić, została posadzona na wózek inwalidzki i przewieziona do swojego pokoju. Potem położono ją do łóżka. Wezwano lekarza dyżurnego, który obejrzał mamę i nic groźnego nie stwierdził. Zalecił leżenie w łóżku i obserwację, bo chora nie zgłaszała dolegliwości bólowych. Na drugi dzień do mamy przyjechała rodzina /ja w tym czasie przebywałam w sanatorium na drugim końcu Polski/.
Rano opiekunki i salowe zmieniały pacjentkom pampersy. Gdy przyszło do zmiany pampersa u mojej mamy, mama krzyczała z bólu wniebogłosy i nie dała się dotknąć. Nikt z personelu nie powiedział mojej rodzinie o wypadku, na zapytanie co się stało, czemu mama leży w łóżku /mama była osobą chodzącą/, odpowiedziano, że wczoraj się trochę potłukła i dziś jest obolała, lepiej mamy nie ruszać, niech sobie poleży i odpocznie. Zaniepokojona rodzina zadzwoniła do mnie i powiadomiła mnie o całym zdarzeniu. Otrzymali informację od pielęgniarki, że jutro będzie lekarz odpowiedzialny za oddział i on podejmie decyzję w sprawie mamy, teraz trzeba czekać. Nadal nikt nie skontaktował się ze mną w sprawie wypadku. Następnego dnia po świętach od samego rana wydzwaniałam do placówki. Lekarz odebrała telefon i stwierdziła"a..właśnie miałam do Pani dzwonić, no , noga mamy jest krótsza i skręcona, zachodzi podejrzenie złamania. Zamówiłam już karetkę, żeby przewieźć mamę do szpitala. Dobrze by było, gdyby Pani jako opiekun prawny przyjechała do szpitala" Poinformowałam lekarza, że bardzo bym chciała to uczynić, jednakże nie jestem w stanie przyjechać, ponieważ jestem w sanatorium. Dodałam, że z całą pewnością przyjedzie ktoś z rodziny. Mama została zawieziona do szpitala karetką. Nikt z personelu placówki jej nie towarzyszył. Sanitariusz z karetki wystawił mamę na noszach i zostawił ją w korytarzu szpitalnym. Mama leżała na tym korytarzu sama, bez świadomości, w ogromnym bólu, bez picia , bez jedzenia i nikt się nią kompletnie nie interesował. Do szpitala niezwłocznie przyjechała moja córka, która zanim znalazła mamę, obeszła cały szpital, nikt nie wiedział, że chora z placówki leży na noszach, na korytarzu. Prześwietlenie zostało zrobione o godzinie 16, stwierdzono złamanie, mama wróciła do placówki o godzinie 18. Będąc w sanatorium, zgłosiłam pisemną skargę na działania personelu placówki do okręgowej izby lekarskiej, do dyrekcji placówki, do Biura polityki zdrowotnej, nadzorującej placówkę. Otrzymałam odpowiedź od placówki, że wszystko jest prawidłowo, chorzy jeżdżą sami do szpitali, w przypadku zamówienia karetki zewnętrznej, bo takie są procedury. Na zapytanie w jakich okolicznościach doszło do złamania, ponieważ znamy kilka wersji i nie wiadomo, która jest prawdziwa, otrzymaliśmy dziwną informację. Złożyłam zawiadomienie do prokuratury, aktualnie prowadzone jest śledztwo. Czy nie jest obowiązkiem placówki niezwłoczny kontakt z opiekunem prawnym w takiej sytuacji? Placówka przejmując moją mamę pod swoją opiekę, winna zadbać o tą opiekę w całym tego słowa znaczeniu, dlaczego w takim razie do szpitala nie pojechał żaden pracownik jako osoba towarzysząca? Czy to jest normalne, że chorzy, nieświadomi, z Alzheimerem jeżdżą do szpitala sami?
Czy w takiej sytuacji mogę wystąpić o zadośćuczynienie dla mojej mamy?

KancelariaBFP
Posty: 179
Rejestracja: 6 lut 2012, o 14:35

Re: Zaniedbania placówki opiekuńczo-leczniczej

Post autor: KancelariaBFP » 10 lut 2014, o 10:45

Szanowna Pani,
w mojej ocenie placówka powinna niezwłocznie udzielić Pani informacji na temat stanu zdrowia Mamy, szczególnie że zgodnie z art. 32 ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, lekarz może przeprowadzić badanie lub udzielić innych świadczeń zdrowotnych (z zastrzeżeniem wyjątków) po wyrażeniu zgody przez pacjenta, przy czym jeżeli pacjent jest małoletni lub niezdolny do świadomego wyrażenia zgody wymagana jest zgoda jego przedstawiciela ustawowego.

Oczywiście istnieje możliwość dochodzenia zadośćuczynienia na podstawie art. 4 ust. 1 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, w myśl którego w razie zawinionego naruszenia praw pacjenta sąd może przyznać poszkodowanemu odpowiednią sumę zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę na podstawie art. 448 Kodeksu cywilnego.

Z poważaniem
Jolanta Budzowska, radca prawny

ODPOWIEDZ