operacja - nie przyłożyli się...

Tu opisane jest czemu ma służyć forum, jak i zasady udzielania porad przez profesjonalistów
marcin_walczak
Posty: 1
Rejestracja: 2 lut 2013, o 14:55

operacja - nie przyłożyli się...

Post autor: marcin_walczak » 10 lut 2013, o 18:41

Witam wszystkich po raz pierwszy.Moja sytuacja przedstawia się następująco:
28.09.2012 zerwałem całkowicie ścięgno Achillesa.Pojechałem na SOR w miejscu mojego zamieszkania (niestety sam SOR jak i cały szpital nie cieszy się, delikatnie mówiąc, dobrą opinią w dość dużej okolicy), jako że była to godzina 22:00, pozostałem na noc w szpitalu. Lekarz, który przyszedł na poranny (11:30) obchód powiedział ze zabieg w poniedziałek (była to sobota), na moje pytanie czemu nie dzisiaj odpowiedział że nie, bo.... nie. Wypisałem się na własne żądanie i pojechałem na SOR do Łodzi, gdzie po telefonicznej pomocy znajomego przyjęto mnie na ortopedię.Niestety nie udało się przeprowadzić zabiegu jeszcze w sobotę, ale do południa w niedzielę pojechałem "na stół". Sam zabieg - rewelacja: znieczulenie tylko od kolana w dół, zabieg metodą przezskórną, w sumie około 40 min. i byłem już na sali chorych w gipsie prawie do pachwiny. W poniedziałek do domu, bez jakichkolwiek instrukcji jak obchodzić się z nogą (wychodząc podpytałem lekarza sam ). Po dwóch tygodniach wizyta w poradni, zdjęcie szwów i zmiana gipsu na krótki (pod kolano), po kolejnych czterech tygodniach zdjęcie gipsu i zalecenie rehabilitacji. Rehabilitowałem się już w miejscu zamieszkania od około 20.11.2012, z przerwą świąteczną, do połowy stycznia. Generalnie chodziłem już OK, lekko kulejąc. W trakcie trwania ostatniego tygodnia rehabilitacji podczas normalnego chodu trzasnęło mi ponownie w nodze, następnego dnia rano pojechałem na SOR do szpitala gdzie mnie operowano. Po kilku godzinach zrobiono mi USG, z opisu którego nie wynikało nic. Pani doktor poobmacywała ścięgno, kazała wykonać kilka ćwiczeń, stwierdziła, że funkcja ścięgna prawidłowa, grubość też...i 6 tyg. gips udowy. Na moje pytanie czemu gips jak jest OK, powiedziała, że lepiej dmuchać na zimne. Po tygodniu pojechałem prywatnie do profesora, zrobili mi rezonans magnetyczny i ewidentnie widać zerwanie, na zrobionym na miejscu USG też widać. Po tygodniu profesor zoperował (zszył) mi to ścięgno. Powiedział po operacji, że to nie pękło tydzień wcześniej, ale po prostu nie było dokładnie zszyte za pierwszym razem i wcześniej czy później i tak by się urwało. Świadczą o tym zagojone i zabliźnione kikuty, dość już mocno poobkurczane. Czy jest jakaś szansa na pociągnięcie do odpowiedzialności szpital za niedokładne zszycie. Czemu jak pojechałem po "ponownym" zerwaniu nie wysłali mnie na dokładniejsze badanie skoro z USG nic nie "wyczytali". Najłatwiej było wsadzić w gips i pozbyć się pacjenta nie narażając się na odpowiedzialność za jakiś uraz. Z góry dziękuję za odpowiedź
pozdrawiam
Marcin

Sandauer
Administrator
Posty: 170
Rejestracja: 2 mar 2010, o 11:26

Re: operacja - nie przyłożyli się...

Post autor: Sandauer » 30 mar 2013, o 20:40

Nie widząc dokumentacji medycznej i opierając się tylko na Pana relacji trudno jest odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie: "....Czy jest jakaś szansa na pociągnięcie do odpowiedzialności szpital za niedokładne zszycie...".
Na podstawie dokumentacji medycznej pierwszego pobytu w szpitalu, który Pan opuścił, dokumentacji zeszycia ścięgna w następnej placówce, dokumentacji rehabilitacji i dokumentacji późniejszej reoperacji, biegli powołani przez sąd, napiszą opinię i określą czy i gdzie popełniono błąd. Opinia ta będzie podstawą dla wydania wyroku, a jej treść wynikać będzie z tego co zawiera w dokumentacja medyczna kolejnych placówek.
Myślę ze przed skierowaniem pozwu do sądu, powinien Pan zebrać wymienione powyżej dokumenty, pokazać jakiemuś ortopedzie i poprosić o wstępną ocenę prowadzonego leczenia ( wg. tego co jest w dokumentacji ) i poprosić o opinię "....Czy jest jakaś szansa na pociągnięcie do odpowiedzialności szpital za niedokładne zszycie..."

ODPOWIEDZ