prośba o pomoc - oszukany przez dentystę

Tu opisane jest czemu ma służyć forum, jak i zasady udzielania porad przez profesjonalistów
rasmen8
Posty: 5
Rejestracja: 24 lut 2013, o 11:03

prośba o pomoc - oszukany przez dentystę

Post autor: rasmen8 » 7 kwie 2013, o 20:36

Witam serdecznie,

Pozwolą Panstwo, że opiszę krótko swoją historię. Będę bardzo wdzieczny za wszelkie uwagi i sugestie na temat rozwiązania mojego problemu.
W marcu 2011 roku poszedłem do gabinetu dentystycznego (1) w celu rutynowego badania lekarskiego i usunięcia kamienia nazębnego. Lekarka należycie wykonała usługi, ale stwierdziła, że mam jednego zęba nadliczbowego - przetrwałego zęba mlecznego (o czym od zawsze wiedziałem) obok istniejących 32 stałych zębów i pokierowała mnie na konsultację ortodontyczną, dając jednocześnie skierowanie na zdjecia rentgenowskie. Po wykonaiu zdjęć udałem się na kosultację do trzech gabinetów, w których prowadzi się leczenie wad zgryzu aparatami stałymi. W jednym z gabinetów (2) lekarz przedstawił mi plan leczenia (ustnie), który zakładał ekstrakcję nadliczbowego zęba mlecznego oraz leczenie aparatem stałym. Nie przedstawił mi wówczas tzw. "zgody pacjenta na leczenie ortodontyczne", która zawiera opis powikłań i ryzyka podjęcia takiego leczenia. Niświadomy ryzyka, zgodziłem się na zaproponowane leczenie (wyraziłem jedynie zgodę ustną). Lekarz powiedział, żebym udał się na usunięcie (ekstrakcję) zęba nadliczbowego do swojego dentysty, nie wydał jednak stosownego skierowania.
W lipcu 2011 roku udałem się ponownie do gabinetu dentystycznego (1) i powiedziałem, o ustaleniach z gabinetu (2). Lakarka wykonała zabieg chirurgiczny, polegajacy na ekstrakcji przetrwałego zęba mlecznego. Jako powód podała w karcie pacjenta względy ortodontyczne, nie dysponowała jednak stosownym skierowaniem od lekarza ortodonty. Nie powiadomiła mnie także o ryzyku związanym z zabiegiem ekstracji i możliwymi powikłaniami. Nie uzyskała mojej pisemnej zgody na przeprowadzenie zabiegu, a jedynie zgodę konkludentną. Przez cały ten czas nie byłem swiadomy ryzyka związanego z podjęciem leczenia ortodontycznego.
W sierpniu 2011 roku udałem się ponownie do gabinetu (2) w celu założenia aparatu ortodontycznego. Przed samym zabiegiem przedstawiono mi plan leczenia, zawierający również możliwe powikłania i ryzyko leczenia, dokument opracowany przez Polskie Towarzystwo Ortodontyczne. Wtedy dowiedziałem się, że leczenie takie stwarza podwyższone ryzyko dla pacjenta, dlatego wymagana jest pisemna zgoda. Podpisałem wówczas zgodę, ale świadomy ryzyka po chwlili się z niej wycofałem i opuściłem gabinet (2). Jednakże leczenie zastało de facto już rozpoczęte, bowiem byłem po ekstracji zęba przetrwałego.
Z tego też względu ponownie udałem się do gabinetu (2) w maju 2012 roku. Podpisałem zgodę i założono mi aparat ortodontyczny. Nigdy nie podjąłbym tego działania, gdyby przed wykonaniem jakiegokolwiek kroku przedstawiono mi pisemny plan leczenia wraz z możliwymi powikłaniami i ryzykiem. Podjęte leczenie nie zakonczyło się pomyślnie. W grudniu 2012 roku wycofałem swoją zgodę i zażądałem zadjęcia aparatu ortodontycznego.
W ten oto sposób padłem padłem ofiarą oszustwa i wprowadzenia w błąd przez lekarza z gabinenu (2) - brak skierowania na ekstrakcje, brak przestawienia pisemnego planu leczenia z powikłaniami i ryzykiem przed dokonaniem ekstrakcji. Z drugiej strony padłem też ofiarą bezprawnego działania dentystki z gabinetu (1) - przeprowadzenie zabiegu ekstracji bez skierowania od ortodonty, bez pisemnej zgody pacjenta, bez ostrzżenia go o ryzyku i możliwych powikłaniach.
Wydaje mi się, że wina lekarki z gabinetu (1) jest w tej sprawie bezsporna. Podając w karcie pacjenta względy ortodontyczne powinna dysponować skierowaniem od lekarza ortodonty. Ponadto działanie to było niezgodne z art. 34 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty.
(Art. 34 1. Lekarz może wykonać zabieg operacyjny albo zastosować metodę leczenia lub diagnostyki stwarzającą podwyższone ryzyko dla Pacjenta, po uzyskaniu jego pisemnej zgody).
Kwestią zawiłą dla mnie jest, czy mogę pozwać także lekarza z gabinetu (2). Lekarz ten dysponuje dokumentacją medyczną (zdjęcia rtg, gipsowe modele diagnostyczne) sprzed leczenia i po leczeniu. Na dokumentacji sprzed leczenia oczywiście jest widoczny przetrwały ząb mleczny. Pisemna zgoda na leczenie ortodontyczne udzielona została przeze mnie po dacie ekstrakcji zęba przetrwałego w gabinecie (1), czy de facto po rozpoczęciu leczenia. Z wiadomych przyczyn nie jestem w stanie udowodnić mu, że to on "zalecił" mi ekstrakcję zęba przetrwałego. Jestem w stanie udowodnić jedynie, że zabieg ekstracji przprowadzony był w gabinecie (1) przed moją pisemną zgodą na leczenie ortodontyczne. Lekarz z gabinetu (2) dysponuje domumentacją sprzed leczenia (ząb przetrwały obecny) i dokumentacją po leczeniu (brak zęba przetrwałego). Pytanie tylko, czy to wystarczy, aby udowodnić mu bezprawny charakter działań (ekstrakcja została przeprowadzona na jego polecenie, bez wcześniejszego przedstawienia mi zgody na leczenie ortodontyczne).

Oczywistą sprawą dla mnie jest, że całe leczenie zostało rozpoczęte w chwili ekstrakcji zęba przetrwałego, bez mojej swiadomej pisemnej zgody, bez uprzedzenia mnie o ryzyku i powikłaniach leczenia ortodontycznego.

Dodam, że w chwili dokonania zabiegu miałem 25 lat.

Będe wdzięczny za wszelką pomoc i opinię.

ODPOWIEDZ