Brak kardiochirurgów na dyżurze

Ten dział ma umożliwić szukanie osób które mogły być świadkami jakiegoś istotnego dla poszkodowanego zdarzenia, badź szukaniu innych poszkodowanych którzy też ucierpieli w tym samym miejscu np. bo ulegli zakażeniu w tej samej placówce...
Katrin1981
Posty: 1
Rejestracja: 20 lis 2015, o 18:13

Brak kardiochirurgów na dyżurze

Post autor: Katrin1981 » 20 lis 2015, o 18:30

Rok temu moja siostra dostała silnego bólu brzucha, Wezwano pogotowie. Ratownicy medyczni stwierdzili, że to problem z sercem i na sygnale zawieżli ją do szpitala. Na ostrym dyżurze zaczął się horror. Siostrę posadzono na fotelu podano jej środki przeciwbólowe i kazano czekać aż ból minie. Zasugerowali, że to zwykła niestrawność. Siostra zwijała się z bólu cztery godziny, do momentu aż pojawił się kardiochirurg i wykonał szczegółowe badania. Okazało się , że siostra ma tętniaka aorty brzusznej i bardzo wysokie ciśnienie. Cierpiącej samej kazali wspiąć się na łóżko szpitalne. Kiedy kardiochirurg oznajmił jej że musi operować, siostra straciła przytomność i już nigdy się nie obudziła. Osierociła 13 letniego chłopca!
Dzisiaj przyszło umorzenie sprawy, po opinii biegłego. Ani słowa o czterogodzinnych cierpieniach, o braku zaangażowania lekarzy, zlekceważeniu objawów.Dlaczego nie została prawidłowo zdiagnozowana? To są książkowe przypadki. Nie przesłuchano ratowników medycznych, nie zapytano dlaczego w szpitalu uniwersyteckim nie było na miejscu dwóch kardiochirurgów. Choć powinni być według danych z NFZ. Lekarze siedzieli w swoich domach oddalonych o 20 km od miasta zamiast siedzieć w szpitalu. Dlaczego nikt nie zadał tych pytań? Wiem, że można się odwołać,ale dlaczego w tak prymitywny sposób prokuratura i policja prowadzi tak ważne sprawy. Przecież tu chodzi o życie człowieka. Jeśli mogę prosić o informację , czy ja jako siostra mogę być stroną w tej sprawie. Bo nie wiem , czy mąż mojej siostry zechce dalej to ciągnąć.

ODPOWIEDZ